sobota, 10 października 2015

Prolog-Mówiłaś...

Spojżałam na siedzącą nieco dalej dziewczynę.
Jej niegdyś  pulchna twarz teraz była wychudzona,a długie platynowe włosy teraz wręcz kleiły się do jej twarzy.
Przybliżyłam się do niej o kilka centymetrów.
Jej piwne oczy były matowe.Wpatrywała się ona tępo w choryzont.
Wysiliłam się na uśmiech,co wyglądało bardziej jak grymas.
-Hej Tolka.Coś się stało?Wyglądasz gorzej niż wcześniej.
Powiedziałam w miarę płynnie.
-Zabili ją....
Wychripiała Tolka przyciszonym głosem.
Już otworzyłam usta by coś powiedzieć,ale Tolka mnie wyprzedziła.
-Mówiłaś,że będzie dobrze...że albo nas uratują,albo...
Nie dokończyła,bo w drzwiach celi zaskrzypiał klucz.
Wszystkie wychudzone twarze spojżały w stronę drzwi.
Nikt nie ośmielił się wziąść wdechu...
W drzwiach stał zołnierz.Wykrzyczał on coś.Wszyscy wiedzieli co...
Po kolei zaczął wyczytywać nazwiska z listy...
-Grabowski Marek
-Kwiatowska Michalina
I tak dalej...
Kiedy wyczytane osoby zostały wyprowadzone Tolka skrzywiła się paskudnie.
-Znowu to samo...
Powiedziała zakrywając uszy...
Ja tylko przymknęłam powieki,czekając na strzały...
***
Czy ktoś domyśla się o czym to będzie?
Tak,tak jestem amatorką...
I sorry za błędy,ale jestem zmuszona korzystać z szajsunga :v
#AleToKrótkie

5 komentarzy: